piątek, 27 lutego 2015

Viagra 101

Wszyscy znamy żarty na temat leku na kłopoty z erekcją - Viagry - sprzedawanego od ponad dziesięciu lat. Lek jest skuteczny u większości mężczyzn z zaburzeniami, a także poprawia potencję u młodych mężczyzn bez problemów z erekcją. Viagra może mieć też swoje zastosowanie w kulturystyce i innych sportach. Badacze z uniwersytetu w Stanford odkryli, że Viagra podnosi wydajność ćwiczeń i redukuje ciśnienie krwi w płucach na wysokościach. Niektórzy kulturyści i inni sportowcy zażywają Via-grę przed treningiem, aby zwiększyć krążenie krwi w mięśniach i zmaksymalizować hipertrofię mięśniową. Brazylijscy naukowcy w badaniu prowadzonym na szczurach odkryli, że Viagra stymuluje współczulny układ nerwowy odpowiedzialny za przygotowanie organizmu do walki bądź ucieczki w stresie lub podczas ćwiczenia.

Rytm serca oraz aktywność układu współczulnego podniosły się u zwierząt po tym, jak lek został wstrzyknięty do ich mózgów. Viagra jest odpowiedzialna za ogólne podniecenie, które towarzyszy aktywności seksualnej, więc nie tylko podnosi moc erekcji.



polecam: VERINEL 10 tab. (wspomaga erekcję)

http://www.dso.pl/verinel-wspomaga-erekcje-p-6197.html 

- korzystnie wpływa na krążenie krwi w obrębie miednicy, dzięki temu mężczyźni mogą przeżywać zdecydowanie mocniejsze niż dotychczas orgazmy,
- stymuluje pracę mózgu, dzięki czemu masz pełną kontrolę nad wzwodem oraz osiąganym orgazmem,
- wzmaga krążenie krwi, przez co pobudza członka do wzwodu,
- korzystnie wpływa na poziom energii,
- poprawia wydolność organizmu.

środa, 25 lutego 2015

KONIEC KŁOPOTÓW Z ŻYLAKAMI

Nie dodają nam uroku, a naszym paniom psują humor przy każdej okazji. Występują na łydkach, na udach i pod kolanami. Początkowo odczuwamy je tylko jako plamy na urodzie, z czasem zaczynają sprawiać ból. Najpierw są to tylko zgrubiałe, jasnoniebieskie sznureczki podskórne, po pewnym czasie mogą zamienić się w wyraźne sploty żyt. Widać je najlepiej, gdy stoimy lub siedzimy z opuszczonymi nisko nogami. Gdy nogi uniesiemy do góry chowają się. To właśnie za sprawą splotów żylnych, określanych popularnie żylakami, cierpimy na bóle, obrzęki, pieczenie, mrowienie, a nawet na nocne skurcze nóg.

Skąd bierze się ta dotkliwość? Niewątpliwą przyczyną są skłonności dziedziczne, ale również zaburzenia układu krążenia. Kobiety mają większego pecha. Chorują trzy razy częściej niż mężczyźni.

„Na terenie” naszych nóg znajdują się żyły głębokie i podskórne. Między nimi występują żyły łączące, tzw. performa-tory, wyposażone w specjalne zastawki, regulujące dopływ krwi. I właśnie te zastawki mogą sprawiać kłopot. Gdy zostaną uszkodzone, nadmiar krwi z żył głębokich przechodzi do żył podskórnych, które nie wytrzymują „powodzi”, rozciągają się, wiotczeją, wyginają, tracą sprężystość. Końcowy efekt takiego niekontrolowanego dopływu krwi to zapalenie żył i krwawienie.

O efektach natury estetycznej nie warto nawet szerzej wspominać. Jak to wygląda - każdy widzi.

Co aktualnie robi się w kraju, aby dolegliwość ustąpiła łub przynajmniej była mniej odczuwalna? Stosuje się różne maści w rodzaju Rutovenu, Venescinu, Veno-żelu itp. Najskuteczniejszym wydaje się być Hirudoid, który jednak nie likwiduje kłopotu.

Metodą bardziej skuteczną jest leczenie chirurgiczne, polegające na wycięciu uszkodzonego przewodu żylnego. Obecnie coraz częściej stosuje się krioterapię, czyli zamrażanie żylaka ciekłym azotem. Są to metody inwazyjne, dość uciążliwe. Stosuje się również technikę laserową. Koszt takiego zabiegu przekracza 2 tysiące złotych i również nie ma pełnej gwarancji, że po pewnym czasie kłopot nie odnowi się. Oczywiście, ruch, ćwiczenia fizyczne, spanie z nogami uniesionymi do góry, unikanie stania w miejscu to elementy sprzyjające utrwaleniu się korzystnych efektów operacji, bo nie dochodzi wtedy do zastojów krwi żylnej. Wszystkie te metody zapewne można, a nawet trzeba stosować, ale warto przynajmniej wiedzieć o czymś, co zrewolucjonizowało pogląd na leczenie żylaków za niedaleką granicą.

Lek nazywa się Aethoxysklerol. Jest to tylko nazwa handlowa. LSubstancja aktywna to polidokanol.

Będąc w ubiegłym roku na wakacjach w południowej Szwecji, przeczytałem w gazecie artykuł o bezinwazyjnej metodzie leczenia żylaków. Autor pisał w taki sposób, jakby od razu dawał gwarancję pełnego wyleczenia tej dolegliwości. Wyrażał się bardzo lapidarnie, ot, zastosuje się co trzeba i po kłopocie! Pod artykułem widniał anons lekarza, który akurat zajmuje się likwidowaniem kłopotu. W pierwszej chwili potraktowałem informację jak któryś z rzędu cudowny lek na porost włosów, ale ponieważ byłem w gronie kilku Polek, spośród których jedna miała rzucające się w oczy „węzełki” na nogach, przetłumaczyłem tekst na język bardziej zrozumiały.

Bożena postanowiła zaryzykować. Zadzwoniliśmy pod wskazany numer telefonu w nadmorskim miasteczku Ahus. Zgłosiła się sekretarka, która, niestety, powiedziała, że terminy przyjęć są bardzo odległe, bo do doktora ustawiła się już duża kolejka. Poradziła, aby podjechać do szpitala dziennego w Kristianstad, bo tam również robią tego rodzaju zabiegi i to wcale nie od dziś.

Pojechaliśmy do Kristianstad. I znowu pech. W okresie wakacyjnym można liczyć tylko na kardiologa lub chirurga, natomiast wszyscy inni są na urlopach, a w ogóle to i tak trzeba było zgłosić się tydzień wcześniej, zanim pacjent zostanie wpisany na listę.

W tej sytuacji zadzwoniłem znowu do Ahus. Tym razem trafiłem od razu na lekarza. Pogadaliśmy jak Polak ze Szwedem. Dogadaliśmy się. W dwa dni później złożyliśmy wizytę. Miała kosztować 300 koron, czyli nawet niedużo jak na szwedzkie ceny. Doktor Kullander obejrzał rzucające się „węzełki” na nogach Bożeny, stwierdził od razu, że to drobnostka, mimo że drobnostkę widać było już z odległości 30 metrów i - wyjął strzykawkę.

-Zobacz, jak ja to robię - zwrócił się do mnie - bo w tydzień później dasz jej następny zastrzyk sam. To bardzo proste. Nawet przymulony narkoman trafi cienką igłą w taką „harmonijkę”.

Zrobił zastrzyk bezpośrednio do zygzakowatej żyły, obwiązał dość mocno nogę bandażem i wypisał receptę na ten sam lek, tyle że na pełne opakowanie. Nie trzeba było ani leżeć, ani nawet odpoczywać.

-Może później zaboleć, może spuchnąć, ale to nie powód do paniki - poinformował na zakończenie.

Za wizytę nie wziął ani grosza, potraktował nas jak swoich gości, co nas mocno zaskoczyło, bo Szwedzi na ogół umieją liczyć. Bożena odwdzięczyła się prezentem made in Poland, jaki Szwedzi najbardziej sobie cenią i poszliśmy do apteki, gdzie już trzeba było wydać około 400 koron.

Po przyjeździe do kraju okazało się, że nasi specjaliści nie słyszeli o polidokanolu. Nazwy tej nie ma nawet w najnowszym tomie „Leków współczesnej terapii”. Nie prowadzono żadnych doświadczeń, a urzędnik Ministerstwa Zdrowia, zajmujący się importem leków poinformował, że polidokanol jest u nich na indeksie. Ma to być lek nardzo niebezpieczny, mogący spowodować błyskawiczną śmierć, jeżeli dostanie się do tętnicy.

Gdy nieostrożnie przypomniałem, że jeżeliby te wszystkie swiństwa, które wstrzykują sobie dożylnie narkomani, dostały się 30 tętnic (które notabene leżą bardzo głęboko), to dzisiaj nie było-oy już w Polsce problemu narkomanii, sympatyczny urzędnik przypomniał sobie, że właśnie ma pilną robotę w biurze.

Uprzejmie rozstaliśmy sij, a polidokanolu jak nie było, tak nie ma. Jest w Skandynawii i w Niemczech. W pozostałych krajach Europy nie stosuje się go. Piszę o tym wszystkim dopiero teraz, bo chciałem mieć pewność, jak polidokanol naprawdę działa.

No cóż? Wszystkie „węzełki" poznikały, nogi zrobiły się tak gładkie, jakby nigdy nie było na nich żylaków.

Początkowo były trudności, bo lekarze różnych specjalizacji straszyli Bożenę jak tylko mogli. Twierdzili, że lek jest niepewny, niedobry, ryzykowny dla zdrowia. Gdyby było inaczej, nasi dawno by dokonali importu.

Tylko raz na dziesięć zastrzyków zrobił się kłopot. Noga zareagowała dużym obrzękiem. Bożena poluźnila opatrunek, smarowała co godzinę Hirudoidem i na drugi dzień było już po kłopocie, cg ea

Z opracowań badaczy szwedzkich, jakie wpadły mi w ręce, dowiedziałem się, że polidokanol został uznany za najbardziej odpowiednią substancję do leczenia żył podskórnych (zresztą łącznie z hemoroidami). Kliniczne studia prowadzono przez kilka lat. W naczyniach żylnych polidokanol działa selektywnie. Wychwytuje fragmenty ścianek, które dawno już utraciły elastyczność. Lek sprawia, że zwiotczałe ścianki naczyń, które zdążyły ukształtować się w różne zygzaki, nabierają jędmośd, wraca ich pierwotny kształt i sprężystość.

Według instrukcji polidokanol powinien być podawany wyłącznie przez personel szpitalny. Oprócz samego wstrzyknięcia w chorą żyłę ważne jest bowiem uciśnięcie i dość mocne zabandażowanie nogi na dwa dni, aby sprowokować naczynie do pracy w nowym kształcie. Praktyka pokazuje, że personel szpitalny nie jest zawsze konieczny. Polidokanol zyskał sobie opinię leku dość bezpiecznego. Gdy trafi się reakcja zapalna, poleca się zastosowanie tabletek Brufenu lub Naproxenu, a w wyjątkowych wypadkach przez kilka dni antybiotyku.

Czas wyleczenia obliczono na 2-6 miesięcy. Aby przyspieszyć pozytywny efekt, powinno się zastosować leczenie dodatkowe przy pomocy maści Hirudoid.

na rozgrzanie polecam:


HERBAMEDICUS Końska maść rozgrzewająca 30 ml - saszetka

 

http://www.dso.pl/herbamedicus-konska-masc-rozgrzewajaca-saszetka-p-5979.html


środa, 4 lutego 2015

WIOSŁOWANIE SZTANGĄ


Praca mięśni.

W ćwiczeniu angażowane są zwłaszcza mięśnie najszerszego grzbietu, ale pracują również prostowniki grzbietu, mięśnie dwugłowe ramion

oraz mięśnie przedramion.

Technika wykonywania ćwiczenia.

Stoimy w rozkroku, nogi w kolanach lekko ugięte, tułów pochylony mocno do przodu, ręce na gryfie sztangi, sztangę możemy trzymać nachwytem łub podchwytem. Podciąganie sztangi do brzucha.

Wskazówki treningowe.

Podobnie jak przy wyciskaniu sztangi zza karku, zmiana szerokości uchwytu sztangi powoduje zaangażowanie innych części mięśni

najszerszego grzbietu.

Z tego też powodu zmiany takie są zalecane ponieważ zapewniają bardziej wszechstronny rozwój ćwiczonych mięśni. Podczas wykonywania ćwiczenia należy unikać garbienia się (koci grzbiet), grozi to bowiem uszkodzeniem odcinka lędźwiowego kręgosłupa.

wtorek, 3 lutego 2015

WYCISKANIE SZTANGI ZZA KARKU W POZYCJI SIEDZĄCEJ

Praca mięśni.

Ćwiczenie rozwija głównie mięśnie naramienne.

Angażowane są również mięśnie trójgłowe ramion, czworoboczne grzbietu oraz górna część mięśni klatki piersiowej.

Technika wykonywania ćwiczenia.

Siedzimy na ławce, tułów wyprostowany, kolana rozwarte, sztanga oparta na mięśniach czworobocznych. Wyciskanie sztangi w górę.

Wskazówki do ćwiczenia.

Każde powtórzenie należy wykonywać w pełnym zakresie ruchu tzn. od pozycji wyjściowej do pełnego wyprostu rąk. Bardzo często widzi się ćwiczących, którzy zamiast opuszczać sztangę do pozycji wyjściowej, opuszczają ją jedynie do połowy głowy. Spowodowane to jest zapewne tym, że ćwiczą zbyt dużym ciężarem. Niestety, ćwiczenie takie, oprócz nadmiernego obciążenia stawów barkowych, powoduje też słabszy rozwój mięśni naramiennych.

Zwracam uwagę na fakt, że szerokość uchwytu sztangi ma wpływ na pracę ćwiczonych mięśni. Np. jeżeli sztangę będziemy trzymali zbyt wąsko, wtedy włączają się do pracy mięśnie trójgłowe ramion, a to powoduje mniejszą pracę mięśni naramiennych.

Polecam białko po treningu:

http://www.dso.pl/syntha6-isolate-1800-p-5888.html