czwartek, 29 stycznia 2015
Metody treningowe - Metoda powtórzeń stopniowych
Metoda ta jest w pewnym stopniu podobna do metody 3x7. Różnica polega na innym podziale pełnego ruchu, a także na tym, że w każdym położeniu np. sztangi robimy tylko jedno powtórzenie. Dla lepszego zobrazowania ćwiczenia, jak przy metodzie 3x7, będzie wykorzystane ćwiczenie na bicepsy, które polega na unoszeniu sztangi przez uginanie ramion w stawach łokciowych.
Bierzemy sztangę z odpowiednio dobranym ciężarem i wykonujemy jedno powtórzenie w pełnym zakresie ruchu. Następnie kolejno unosimy i opuszczamy sztangę do 1/4, 1/2 i 3/4 pełnego ruchu, aby zakończyć serię ponownie ruchem pełnym. Po wykonaniu całej serii (pięciu powtórzeń) odpoczywamy przez około 30 sekund i powtarzamy serie, z tym że w odwrotnej kolejności, tzn. pełny ruch i dalej 3/4, 1/2, 1/4 ruchu i znowu pełny ruch.
W górnym położeniu sztangi, jaki też w serii pierwszej zatrzymujemy ruch i napinamy bicepsy.
środa, 28 stycznia 2015
Metabolizm - oraz wspomaganie ziołami
Zbawienne zioła
Cieszą mnie listy napływające do redakcji, w których pytacie o wspomaganie ziołami. Daje to kolejny argument na potwierdzenie faktu, że środowisko „pakerskie” nie jest aż tak zmanierowane dopingiem, jak zwykło się uważać. Wiem, że istnieje swego rodzaju lobby kulturystów naturszczyków, pragnących szlifować formę dozwolonymi metodami.
Niestety, równolegle do naturszczyków funkcjonuje lobby koksiarzy. Oni to najczęściej negują przydatność jakichkolwiek innych środków poza sterydami i somatotropiną. Musicie zapamiętać, że pośród darów natury istnieje wiele naprawdę silnych anabolików. Uczciwość wymaga, aby je prezentować i promować. Oczywiście nie dorównują one siłą oddziaływania „mietkowi” czy „somce”, co jednak nie oznacza, że nie są wartościowe. Ci, co dotąd „nie brali” lub „brali” niewiele anabolików „twardych”, wyraźnie odczują siłę działania anabolików ziołowych.
Jest rzeczą absolutnie jasną, że dla utrzymania stałego tempa progresji formy, znacznie korzystniej będzie rozpocząć wspomaganie od ziółek, niż od „twardych” sterydów! Zioła działają niezbyt silnie, ale nie powodują też niekorzystnych skutków ubocznych. Nie prowadzą też, w odróżnieniu od sterydów, do wczesnej stagnacji formy sportowej.
Z uwagi jednak na dość silne działanie ziół odradzałbym takiego wspomagania młodzikom i juniorom. Ich orężem w walce o laury niech pozostanie na razie młodość, metodyka treningu, żywienie i suplementacja. Jeżeli natomiast po zioła sięga dorosły, nigdy nie zaszkodzi konsultacja takich poczynań z lekarzem specjalistą.
Postęp w wielu dziedzinach nauk biologicznych sprawił, że coraz lepiej rozumiemy mechanizmy działania ziół. Obok ziół wyraźnie szkodliwych istnieje masa takich, które są wręcz zbawienne dla zdrowia i można je spokojnie zażywać.
Przemiana materii
Dla kształtowania formy kulturysty istotne będą trzy stany metaboliczne:
1) wzmożony metabolizm
2) nasilony rozpad tkanki tłuszczowej
3) wysoka aktywność psychoruchowa.
Z tych względów zawodnicy poszukują środków potęgujących wymienione funkcje. Wiele ziół wykazuje zdolność podobnej potencjalizacji. Środki ziołowe stosowane we wspomaganiu dzielimy na:
1) anaboliczne — wzmagające zatrzymywanie białek
2) stymulujące — wzmagające aktywność psychoruchową.
Opisanie wszystkich ziół to obszerny temat, nie dający się zmieścić w jednym artykule. Dlatego też dzisiaj będzie tylko o ziołach-anabolikach z krótkim wstępem dotyczących metabolizmu w ogóle.
Każdy żywy organizm posiada swój wewnętrzny mikroświat. Własne wewnętrzne środowisko oddzielone od środowiska zewnętrznego. Pomimo szerokiej autonomii mikroświat żywego organizmu nadal pozostaje elementem środowiska zewnętrznego. Nieustannie bowiem pomiędzy tymi środowiskami przebiega wymiana składników. Nasze ciało nie powstaje raz na zawsze w okresie dzieciństwa ale fragmentarycznie odbudowuje się i rozpada każdego dnia. Taki stan zwany jest stanem dynamicznej równowagi. Każdy normalny człowiek traci i odbudowuje każdego dnia około 30 gramów masy swojego ciała. Łatwo obliczyć, że w tym tempie całkowita wymiana elementów składu ciała następuje w przeciągu 7 lat. Możemy więc powiedzieć, że w ciągu tych 7 lat umieramy i odradzamy się na nowo. Utratę masy mięśniowej nazywa się katabolizmem, ich odbudowę anabolizmem. „Normalny człowiek” o pełnym zdrowiu powinien tracić i odbudowywać równoważną ilość elementów ciała. W ogólnym rozrachunku zatem bilans katabolizmu do anabolizmu powinien wyjść na zero. Ktoś taki utrzymuje zazwyczaj stałą wagę ciała. W tej sytuacji mówimy o zrównoważonym bilansie azotowym.
Jednak kulturyście wcale nie zależy na utrzymywaniu takiego stanu. Dzięki odpowiedniej metodyce treningu oraz właściwemu postępowaniu dietetycznemu i suplemetacyjnemu kulturysta dąży do tego, aby więcej budować niż tracić. Takie zjawisko zwane jest wzmożonym anabolizmem lub dodatnim bilansem azotowym.
Azot jest pierwiastkiem charakterystycznym dla białek. Jeżeli więc organizm zatrzymuje więcej azotu niż wydala, oznacza to, że buduje on więcej białek, które są podstawą składu mięśni. W jaki sposób wysiłek pobudza anabolizm? Wszystko zaczyna się od... katabolizmu! Obciążenie wysiłkiem powoduje znaczną utratę białek. W okresie po wysiłkowym organizm stara się nadrobić stratę i wtedy (oprócz odbudowy) tworzy pewną nadbudowę, która ma za zadanie zabezpieczyć organizm na wypadek kolejnego podobnego przeciążenia. Efekt nadbudowy elementów biologicznych nazywany jest nad kompensacją.
Aby mogło dojść do nadkompensacji białek, anabolizm musi ulec wzmożeniu. Organizm posługuje się wtedy „arsenałem” substancji anabolicznych, najczęściej hormonalnych: testosteronem, somatotropiną, insuliną i wreszcie adrenaliną. Logika pokazuje, że gdybyśmy chcieli wspomóc ten proces z zewnątrz, należy podać któryś z wymienionych hormonów lub cały ich kompleks. I tak jest w rzeczywistości, bo po podaniu hormonów anabolicznych ulega nasileniu proces gromadzenia białek. Gdyby jednak było to tak zupełnie proste, to mistrzami sportu zostaliby ci, którzy wstrzyknęli w siebie więcej hormonów. Problem w tym, że anabolizm i katabolizm to dwa nierozłączne procesy. Przebiegają one zawsze równolegle, a kwestią jest odpowiedni akcent w danym momencie — wychylenie szali raz na jedną, a raz na drugą stronę. Nawet podczas wysiłku zdobywa przewagę raz anabolizm, drugi raz katabolizm, ale w ogólnym rozrachunku utrata białka jest większa niż jego gromadzenie. Po wysiłku ta równowaga wygląda podobnie, a ogólny bilans wychodzi na korzyść nad kompensacji białek.
Co dzieje się, gdy podajemy nadmiar anabolików? Otóż organizm zawsze dąży do optymalizacji podobnych procesów. Z jednej strony nasila on produkcję własnych substancji katabolicznych, z drugiej zaś uruchamia mechanizmy zmniejszające czułość tkanek na podane w nadmiarze anaboliki. I to jest przyczyna, dla której efekt podawania anabolików jest krótkotrwały, w zasadzie ograniczony do czasu ich stosowania. Nierozsądne koksowanie nie dość, że nie prowadzi z czasem do poprawy formy, to jeszcze może działać odwrotnie.. Organizm staje się bowiem nieczuły na anaboliki, a dominację osiągają własne substancje kataboliczne, masa mięśniowa spada.
Myślenie przede wszystkim!
Jeżeli chcemy ingerować w procesy metaboliczne, możemy robić to inaczej, używając substancji określanych mianem „mediatorów kompromisu”. Optymalizują one pracę silnych hormonów poprzez eksponowanie ich cech pozytywnych i ukrywanie cech negatywnych. Po prostu działają one lekko anabolicznie oraz — lekko antykatabolicznie. Nasilają nieznacznie anabolizm, ale — nie rozregulowują gospodarki hormonalnej. Są nieszkodliwe, a nawet zbawienne dla zdrowia i noszą nazwę ADAPTOGENÓW.
Organizm posiada zdolność tworzenia podobnych substancji. Sztandarowym autoadaptogenem jest hormon DHEA. Zdrowy człowiek wytwarza wystarczającą jego ilość dla optymalizacji procesów metabolicznych, natomiast organizm wyczynowca, traktowany nadmiernym wysiłkiem, już nie nadąża z produkcją. Wewnątrzustrojową pulę DHEA obniża również podawanie hormonów anabolicznych. Gdyby kulturyści-koksiarze o tym wiedzieli, zaczynaliby od DHEA, a nie od testosteronu, oczywiście po konsultacji z lekarzem specjalistą.
DHEA, mimo że nie jest szkodliwy, ma dwie wady. Po pierwsze jest dostępny jedynie z przemytu, a po drugie umieszczony został (niestety!) na liście antydopingowej i jest prawnie zabroniony.
Łaskawa przyroda
Okazuje się, że natura może nam to wszystko wynagrodzić. Oferuje ona obfitość substancji działających identycznie jak DHEA. Substancje takie występują bowiem w wielu surowcach zielarskich, a nawet w niektórych produktach spożywczych. Znajdują się one przeważnie w roślinach bogatych w tzw. frakcję lipidowo-sterolową. Pod względem biogenetycznym substancje takie są najczęściej terpenoidami lub flawonoidami. Właściwości adaptogenne warunkuje szczególna struktura przestrzenna cząsteczek. Najczęściej wymienianymi w literaturze roślinami zawierającymi substancje adaptogenne to: i-żeń-szeń, elenterokok, aralia, leuza, różeniec, cytryniec, kolcowój, jam, ju-J^a, agawa, witania, palma sabadylowa i śliwa afrykańska.
Wszystkie tu wymienione rośliny są egzotyczne. Przemysł farmaceutyczny oferuje szeroką gamę preparatów opartych o ekstrakty z takich surowców. Niestety, większość z nich nie jest dopuszczona do obrotu w naszym kraju. Legalnie możemy nabywać przede wszystkim preparaty żeń--szenia, które już dawno potwierdziły swoją skuteczność we wspomaganiu wysiłku. Działają one zarówno anabolicznie jak i ergogenicznie. Poprawiają więc masę i siłę mięśni, a także podnoszą wytrzymałość.
Roślinna okazja
Tym, którzy decydują się na wspomaganie żeń-szeniem doradzam zaufać szwajcarskiej jakości i wybrać preparat Ginsana. Działanie wspomagające Ginsany jest dobrze udokumentowane naukowo oraz potwierdzone praktycznie.
Mało znanym a wartym polecenia jest preparat Poldanen. Jest to wyciąg z kory śliwy afrykańskiej, który bez problemu możecie nabyć w każdej aptece.
Najpopularniejszym, stosowanym w sporcie, preparatem „z przemytu” jest amerykański Małe Factor. Jego działanie anaboliczne potwierdzano wielokrotnie w praktyce. Jest on jednak trudno dostępny w kraju, a miesięczna kuracja kosztuje około 200 zł.
Równie popularny jest preparat Schizandra, zawierający wyciąg z cytryńca. Jednak i on jest drogi oraz rzadko osiągalny. Wartą promowania jest wiedza, że niemal podobne jak cytryniec właściwości posiacda nasz ostropest, z którego robi się dostępny w każdej aptece Sylimarol.
W tak zwanym imporcie walizkowym pojawia się wiele produktów opartych o surowce adaptogenne. Najpopularniejsze z nich to: Sterols Com-plex, Smilax, Saw Palmeto, Wild Yam, Yucca i Ashwaguanta. Wszystkie one są skuteczne i nieszkodliwe. Jeżeli uda Wam się je nabyć, z powodzeniem możecie stosować zamiast koksu.
Z kolei rodzimymi preparatami o podobnym składzie chemicznym są: Peposterol, Poldanen i Prosterol. Zawierają kompleksy ciał czynnych frakcji lipidowo-sterolowej. Ich właściwym kierunkiem działania jest leczenie przerostu gruczołu krokowego. Z powodzeniem jednak można wykorzystywać je również we wspomaganiu wysiłku.
Tu jeszcze jedna ważna uwaga! Zarówno preparaty z importu jak i krajowe skutecznie łagodzą niektóre skutki uboczne stosowania sterydów, takie jak: łysienie, łojotok (trądzik), przerost prostaty, przerost gruczołów sutkowych (ginekomastia). Także nawet „zbłąkani koksownicy”, którzy nie wierzą w anaboliczną moc preparatów ziołowych, powinni sięgnąć po nie dla poprawy zdrowia.
Istnieje pewna ciekawa substancja wykazująca cechy adaptogenne — oktakosanol. Na pewnym odcinku oddziaływań biochemicznych oktakosanol funkcjonuje tak samo jak sterydy anaboliczne. Jego skuteczność potwierdzono, wspomagając wysiłek amerykańskich marines. Oktakosanol poprawiał wytrzymałość, siłę i masę mięśni. Najpopularniejszym stosowanym w sporcie preparatem oktakosa-nolu jest Wheal Germ Oil firmy Nuliviquest.
Zupełnie świeżą sprawą jest odkrycie substancji adaptogennych w ziarnach soi. Substancje te należą chemicznie do grupy izoflawonów. Najbardziej aktualne doniesienia potwierdzają wysoką skuteczność izoflawonów dla profilaktyki zdrowotnej i wspomagania wysiłku. Produkty sojowe są tanie, powszechne i łatwo dostępne. Na krajowym rynku pojawiła się seria produktów sojowych mianowanych na zawartość izoflawonów. Zabieg mianowania daje pewność, że substancje aktywne zawsze występują w produkcie w stałej określonej ilości.
Domowy „anabolik"
Jak widać pakiet surowców naturalnych o działaniu anabolizującym jest pokaźny. Publikację tę warto byłoby zakończyć jakimś wnioskiem i wskazać, które z ziół będą najefektywniejsze dla wspomagania treningu kulturystycznego. Po przeczytaniu „tony” fachowej literatury nabrałem przekonania, że najskuteczniejsze z ziół „anabolicznych” to: jam, witania, lęuza i soja.
"Niestety, z wymienionych roślin jedynie soja jest u nas ogólnie dostępna. Inne to egzotyka i przemyt. W substancję działającą identycznie jak wspomniany wcześniej hormon DHEA obfituje jam. Preparaty jama pojawiają się czasem (z przemytu) pod różnymi nazwami. Jeżeli na etykiecie pojawia się słowo Dioscorea, to właśnie jest jam.
A teraz budująca wiadomość. Nie martwcie się, jeżeli nie zdobędziecie preparatu jamu. Tę samą substancję czynną zawiera popularna kozieradka. Nabędziecie ją bez problemu niemal w każdej ziełarni i sami sporządzicie znakomity preparat wspomagający.
Kozieradkę można nabyć w postaci drobno zmielonego proszku, grubo mielonego proszku lub całych ziarenek. Najlepiej będzie, gdy uda Wam się zdobyć subtelny drobnoziarnisty proszek. W innych przypadkach trzeba ją zmielić w zwykłym młynku do kawy i wymieszać z niewielką ilością oliwy z oliwek tak, aby powstała gęsta pasta. Pastę umieszczamy w szczelnie zakręconym słoiku i odstawiamy na tydzień. Potem należy zawartość słoika wymieszać z miodem. Jeżeli użyliście lOOg kozieradki, należy dodać 100 g płynnego miodu. Wszystko to uzupełniamy jedną łyżką stołową lecytyny instant i dobrze mieszamy, aż do uzyskania dość gęstej pasty. Dodatek lecytyny jest niezwykłe istotny, ponieważ substancje czynne kozieradki będą wtedy o wiele lepiej przyswajane. Przyswajanie wzrasta nawet pięciokrotnie. Znakomitą lecytynę instant produkuje firma Sportatut.
Sporządzony samodzielnie preparat zażywamy w następujący sposób:
2 łyżeczki od herbaty rano i 2 łyżeczki wieczorem w trakcie łub po posiłku, popijając minimum 1 szklanką jakiegoś napoju.
Przy wspomaganiu ziołami „anabolicznymi” warto pamiętać o pewnym fakcie. Mianowicie substancje adaptogenne znacząco wzmagają działanie kreatyny! Najlepsze efekty poprawy siły i masy mięśni można uzyskać stosując jednocześnie kreatynę i zioła.
wtorek, 27 stycznia 2015
Losy białka
Zanim kanapka z piersią indyka zostanie wbudowana we włókna mięśniowe, zawarte w niej białko przejść musi przez kilka etapów przemian metabolicznych.Przyjrzyjmy się najważniejszym etapom „exodusu białkowego”.
Trawienie
Spożyte białko „atakowane" jest w przewodzie pokarmowym przez enzymy trawienne. Enzymy „tną” większe części białek na - mniejsze - aminokwasy i mikropeptydy. Nawet bardzo duże porcje białka ulegają całkowitemu strawieniu. Proces ten przebiega niezwykle sprawnie i wydajnie.
Wchłanianie (resorpcja)
Produkty trawienia (aminokwasy i mikropeptydy) ze światła jelita zostają wchłonięte do krwiobiegu. Element układu krwionośnego, chłonący substancje odżywcze z jelit, to żyła urolna. Tą żyłą substancje odżywcze są przenoszone do wątroby - „laboratorium organizmu".
Metabolizm wątrobowy
Wątroba, to coś na wzór posterunku celnego. Ma ona swoje „przepisy". Wątroby nie obchodzą Twoje ambicje. Nie obchodzi jej to, że zamierzasz budować masę swoich mięśni. Wątroba zatrzymuje znaczącą część aminokwasów na własne potrzeby. To tak jakbyś wwiózł do kraju towar z zagranicy i jego częścią zapłaci „podatek graniczny”.
Z „zagrabionych” aminokwasów wątroba tworzy enzymy, białka krwi i osocza, węglowodany i tłuszcze. Po uiszczeniu „podatku wątrobowego”, narząd ten opuszcza nie więcej jak kilkadziesiąt procent wchłoniętych z jelita aminokwasów.
Dystrybucja
Aminokwasy, które opuściły wątrobę rozprowadzane są wraz z krwią po całym organizmie. Nie oznacza to jednak, że cała ich pula trafi do mięśni. Aminokwasów potrzebują również inne narządy i tkanki. Są one sprawiedliwie rozdzielane, w miarę aktualnego zapotrzebowania, między mięśniami a wiązadłami, ścięgnami, stawami, kośćmi, nerkami, mózgiem itd. Tak więc mięśnie otrzymują jedynie ułamek tej puli.
Asymilacja
Te aminokwasy, które dotrą do komórek mięśniowych, zostaną przeniesione do ich wnętrza. Proces. ten zależy w dużej mierze od kontroli hormonalnej. Hormonem ułatwiającym wnikanie aminokwasów do komórek mięśniowych jest, przede wszystkim, insulina.
Biosynteza (anabolizm)
Próżno, sądzić, ze wszystkie aminokwasy wchłonięte przez komórkę mięśniową posłużą do budowy jej masy. Większość zostanie zużyta do tworzenia enzymów i odbudowy organelli - mikroorganów komórki. Jedynie niewielka ich część posłuży wzmocnieniu włókien mięśniowych i zwiększeniu objętości białek cytoplazmotycznych, które to efekty odpowiadają za przyrost masy. Tworzenie nowych białek z aminokwasów znamy jako (sympatyczny) anabolizm. Procesy anaboliczne pozostają pod złożoną kontrolą genetyczną, hormonalną i energetyczną. O tym, jak trudno jest zmusić mięśnie do wzrostu, wiedzą wszyscy kulturyści!
Mięśniom na pomoc
Widzimy, że jedynie niewielka część aminokwasów pozyskanych ze spożywanego białka może posłużyć budowaniu masy mięśniowej. Ponieważ białko jest drogie, kulturystom zależy na tym, aby zostało ono maksymalnie zagospodarowane przez mięśnie. Dostępność aminokwasów dla budowania masy mięśniowej możemy poprawić właściwie komponując białko z innymi składnikami pokarmowymi.
Które ze składników pokarmowych szczególnie sprzyjają maksymalnemu zagospodarowaniu białka? Będą to w pierwszej kolejności: węglowodany, kreatyna i sód.
Węglowodany
Węglowodany kontrolują gospodarkę białkową na kilku etapach przemian metabolicznych. Zmniejszają one wychwyt aminokwasów przez wątrobę. Jak pamiętamy wątroba potrzebuje aminokwasów między innymi do tworzenia węglowodanów. Jeżeli więc wraz z aminokwasami dotrą do niej węglowodany - wątroba zatrzyma mniej aminokwasów.
Insulina jest hormonem nasilającym napływ aminokwasów do komórek mięśniowych. Węglowodany są najsilniejszym stymulatorem tworzenia i wydzielania insuliny. W komórkach mięśniowych węglowodany pozostają najwartościowszym źródłem energii dla syntezy białek. Dla zbudowania jednej cząsteczki białka komórka zużywa przeciętnie dziesięć cząsteczek glukozy. Węglowodany działają an-tykatabolicznie - zmniejszają zużycie białek i aminokwasów na potrzeby energetyczne.
Więcej nie znaczy lepiej
Z pozoru wydawałoby się, że węglowodany są idealnym „anabolizerem”. Jednak i one mają liczne wady, co ogranicza ich zastosowanie.
Węglowodany są motorem otyłości - wyjątkowo sprzyjają tworzeniu tłuszczu i gromadzeniu tkanki tłuszczowej. Przy nadmiarze węglowodanów (szczególnie prostych: glukoza, fruktoza, sacharoza): insulina traci właściwości anabolizujące i zaczyna działać odwrotnie (katabolicznie). W końcu nadmiar węglowodanów upośledza wchłanianie aminokwasów z przewodu pokarmowego. Zjawisko to jest niekorzystne w sytuacji, kiedy zależy nam na szybkim uzupełnieniu aminokwasów, np, po treningu.
Z tych właśnie powodów, kulturyści korzystać powinni z właściwych źródeł węglowodanów i komponować je w odpowiednich proporcjach z białkami (powrócę jeszcze do tego zagadnienia).
Kreatyna
Pomijając czynnik genetyczny, synteza białek pozostaje w pięćdziesięciu procentach pod kontrolą zjawisk hormonalnych, zaś w pięćdziesięciu pod kontrolą procesów energetycznych. Najważniejszą substancją energetyczną kontrolującą anabolizm jest kreatyna. Jak wspomniałem, energii do syntezy białek dostarczają głównie węglowodany. Jednakże uzyskana z nich energia nie może posłużyć do napędzania procesów anabolicznych bez pośrednictwa kreatyny. Jeżeli więc brakuje kreatyny, to ani mnogość węglowodanów, ani aminokwasów nie zagwarantują szybkiego przyrostu mięśni.
Głównym źródłem sodu jest sól kuchenna. Kulturyści nie lubią tej przyprawy, ponieważ sód zatrzymuje wodę w przestrzeni międzykomórkowej i utrudnia uzyskanie wzorowej „rzeźby”. Ma to jednak znaczenie tylko w okresie przygotowania do zawodów. Na co dzień niewielkie ilości soli pomagają przyswoić węglowodany i aminokwasy - sód jest niezbędny dia wchłaniania aminokwasów i węglowodanow w jelitach.
Optymalna porcja
Organizm jest w stanie całkowicie strawić i przyswoić jednorazowo ogromną porcję białka - ok. 300-350 g. Jest to tyle, co w 2 kg piersi kurczaka. Jednakże to, że porcję taką strawi, nie oznacza, że właściwie go zagospodaruje. Jeżeli znaczny nadmiar aminokwasów trafi do wątroby, ta znacznie więcej aminokwasów zatrzyma. Ilość aminokwasów opuszczających wątrobę będzie więc podobna przy umiarkowanej, jak i monstrualnej porcji białek. Aby nie tracić aminokwasów i nie obciążać niepotrzebnie wątroby jednorazowa porcja białka nie powinna przekraczać w jednym posiłku 40 g.
Z czym i kiedy ?
Jak wspomniałem, dla właściwej przebudowywalności białka na struktury ciała ważna jest jego kompozycja z innymi składnikami pokarmowymi. Największe znaczenie przypisuje się tutaj węglowodanom i kreatynie.
Do niedawna wydawało się, że żywieniowcy zdołali ustalić najwłaściwszą proporcję białek do węglowodanów, jaka sprzyja budowaniu masy mięśniowej. Proporcja ta wynosi 1:4. Jednakże coraz częściej rozbrzmiewają dyskusje na powyższy temat. Węglowodany stymulują gromadzenie się tkanki tłuszczowej, a ich nadmiar w diecie może nawet zaburzać syntezę białek. Dowiedziono, że korzystniej jest zmniejszyć udział węglowodanów w diecie i zastąpić je dodatkiem kreatyny.
Najważniejszy posiłek to ten, który spożywamy w okresie 60 min po zakończeniu treningu. W tym czasie cały metabolizm nastawiony jest na regenerację mięśni. Wtedy nie szkodzą nawet duże porcje węglowodanów, gdyż insulina nie działa w obrębie tkanki tłuszczowej, a „upycha” wszystko co się da w tkankę mięśniową. W tym okresie również wątrobą,„przymyka oko” na swoje potrzeby i oddaje więcej aminokwasów.
Źródła białek
Powszechnie wiadomo, że nie wszystkie białka posiadają jednakową wartość pokarmową. Wartość ta ustalona jest w wyniku badania wpływu danego białka na tempo wzrastania młodych zwierząt laboratoryjnych. Kłopot z tym, że brak jest przekonywujących danych, mówiących o tym, jaka relacja występuje pomiędzy Wartością pokarmową białka a tempem rozwoju muskulatury. Pomimo wielu lat badań nie udało się ustalić, które białka są najkorzystniejsze dla przyrostu masy mięśniowej. Pojawiające się opinie są często kreowane aktualnymi „modami" i koniunkturą. Ostatnio „najmodniejsze” są białka serwatkowe. Te uznawane są obecnie za najskuteczniejsze we wspomaganiu wysiłku siłowego i na nich składy odżywek opierają renomowani producenci.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Rada dla upartych
Ci wszyscy, którzy bez zażywania sterydów anabolicznych w ogóle nie przyszliby na trening, bo zbyt wolno, ich zdaniem, rosłyby wtedy mięśnie, powinni nauczyć się na pamięć jednej rzeczy: otóż przyjmowanie sterydów sprawia, że zachwiana zostaje równowaga jonowa w organizmie, co w przyszłości może doprowadzić do poważnych chorób. Następuje ponadnormalna kumulacja wapnia (uwaga na nerki!), którą należy zrównoważyć jonem - anatagonistą. Takim antagonistą jest magnez. Szybko przyswajalny magnez zawarty jest w tanim preparacie Magnezin. Powinno się spożywać go w ilości około 150--250 mg dziennie. Jeżeli mamy luźne stolce, dawkę zmniejszamy, ale jest to makroelement obowiązkowy dla degustatorów anabolików w ilości klinicznej. Na uboczne skutki „sportowej” dawki anabolików jest tylko 1 rada; przestać!
Polecam zestaw na ten miesiąc wg mnie.
Na masę: http://www.dso.pl/pvl-mutant-mass-6800-g-p-2614.html
Kreatyna: http://www.dso.pl/mutant-creakong-p-6013.html
Amino: http://www.dso.pl/mutant-amino-p-5537.html
BCAA: http://www.dso.pl/mutant-bcaa-p-6064.html
Polecam zestaw na ten miesiąc wg mnie.
Na masę: http://www.dso.pl/pvl-mutant-mass-6800-g-p-2614.html
Kreatyna: http://www.dso.pl/mutant-creakong-p-6013.html
Amino: http://www.dso.pl/mutant-amino-p-5537.html
BCAA: http://www.dso.pl/mutant-bcaa-p-6064.html
Sosnowiec ‘98
Sosnowieckie mistrzostwa były pierwszą imprezą po „rozwodzie”, jaki wzięły ze sobą konkurencje kobiece, (mają one obecnie odrębne mistrzostwa kraju) i konkurencje męskie. Problem pozostaje tylko z konkurencją par, która obecnie włączona jest do mistrzostw Polski kobiet, par i fitness. Jednakże nie bardzo to odpowiada kulturystom, którzy zbyt długo muszą utrzymywać wysoką formę startową. Idealnego rozwiązania nie ma, a krajowy kalendarz imprez dopasowany jest przecież do kalendarza międzynarodowego IFBB.
Już po wstępnych zgłoszeniach okazało się, że ilość przechodzi w jakość. Słabsi zawodnicy wybierają raczej starty w imprezach regionalnych, których ostatnio jest coraz więcej. Natomiast czołówka stawiła się w Sosnowcu prawie w komplecie, walcząc o tytuły mistrzów kraju i miejsce w reprezentacji na Mistrzostwa Europy w Belgradzie, zaplanowane w następny weekend po Sosnowcu.
Kategoria 65 kg
Tylko czterech zawodników stanęło do boju w tej „super lekkiej” wadze, ale trzech spośród nich to bardzo utytułowani kulturyści, a Jan Wyduch i Piotr Grębowski sięgali już po tytuły mistrza Polski. Tym razem rozegrali oni pojedynek na szczycie o złoty medal.
Był to w zasadzie pojedynek pomiędzy „super rzeźbą", jaką prezentował Wyduch, a „superproporcjami’ z jakich znany jest Grębowski W efekcie złoty medal wywalczył Piotr GRĘBOWSKI, drugi był WYDUCH, a trzeci - weteran Gabriel KU-ECKI, który nadal wspaniale potrafi zapanować nad swoim ciałem.
Kategoria 71 kg
Siedmiu zawodników rywalizowało o medale w tej kategorii, a wśród nich dwaj byli mistrzowie: Jerzy Wiśniewski i Paweł Pawłowicz, który bronił tytułu z roku poprzedniego. Obrona się powiodła i kulturysta z Żyrardowa wygrał z przewagą 10 punktów.
Na szczególne słowa uznania zasłużył Paweł MAŁEK z Radomia, który zdobył srebrny medal. Przez ostatnie dwa lata zdecydowanie poprawił swoją sylwetkę, rozbudował umięśnienie i nadał mu wysoką jakość. Na trzecim miejscu znalazł się weteran Jerzy WIŚNIEWSKI z Głogowa, który nadal imponuje umięśnieniem górnej połowy ciała.
Roland Cziurlok: Jestem już na drugich z kolei Mistrzostwach Polski i z przyjemnością stwierdzam, że poziom polskiej kulturystyki stale się podnosi. Macie już kilku obiecujących zawodników, którzy jeśli tylko będą solidnie trenować na pewno będą doskonałymi kulturystami. W tegorocznych mistrzostwach najsilniejszą kategorią jest ta do 90 kg, praktycznie cała finałowa szóstka może śmiało startować na Mistrzostwach Europy.
Tydzień po Mistrzostwach Polski w Belgradzie zostały rozwiązane Mistrzostwa Europy. Występ naszer reprezentacji był nad wyraz udany. Mariusz Strze-liński zajął III miejsce w kategorii do 90 kg, Bogdan Wróbel IV miejsce w kategorii do 75 kg, Bogdan Szczotka IV miejsce w kategorii do 80 kg, natomiast Sławomir Rogoża VII miejsce w kategorii do 80 kg.
Kategoria 75 kg
Ośmiu zawodników zapisało się na listę startową tej kategorii. Tytułu mistrza bronił Bogdan WRÓBEL i czynił to skutecznie. Drugi był Mieczysław NOWACKI, a trzeci Grzegorz OZGA z Częstochowy, prezentując ładnie rozbudowane umięśnienie tułowia przy nieco słabo dopracowanych nogach.
Paweł Brzózka: Mistrzostwa Polski obserwuję już od wielu lat i twierdzę, że zawodnicy przyjeżdżają coraz lepiej przygotowani.
Nie widuje się już zawodników, których występ mógłby być żenujący dla oglądających.
Największe wrażenie na mnie I zrobili Strzeliński, Ślusarz, Szczotka oraz Salwanowicz, z którego polska kulturysty-R ka może mieć duży pożytek. Zawodnik ten I posiada dobre proporcje kostne i niezłe umięśnienie. Jeżeli zwiększy swoją masę p mięśniową, doda do tego jeszcze dobrą definicję, to śmiało może konkurować z najlepszymi.
Piotr Głuchowski: W kategorii wagowej do 90 kg mamy sześciu zawodników europejskiego formatu. Różnice pomiędzy nimi są naprawdę niewielkie, co powinno cieszyć trenera reprezentacji Polski. Również i w kategorii do 80 kg Borowicz, Ślusarz i Szczotka prezentują wyrównany poziom. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o zawodnikach pozostałych kategorii. Przyznam, że trochę mnie zawiedli.
Kategoria 80 kg
Rywalizacja w tej wadze została mocno wypaczona przez to, że dwóch bardzo dobrych zawodników (Rogoża i Kurzawa) miało lekką nadwagę (81,3 kg) i musieli oni startować w wyższej kategorii. Niezależnie od tego faktem jest, że pierwsza trójka w tej kategorii reprezentuje już poziom międzynarodowy. Marian ŚLUSARZ, mistrz Polski i wicemistrz Europy sprzed dwóch lat zademonstrował arcymistrzowską formę i zdecydowanie wygrał. Srebrny medal zdobył (podobnie jak w roku ubiegłym, ale w wadze 75 kg) Bogdan SZCZOTKA, zawodnik o wspaniałych proporcjach i rozwiniętym umięśnieniu. Trzeci był - również doskonale przygotowany - Marek Borowicz.
Jest to jedna z najsilniej obsadzonych kategorii w Polsce. Dodając do tego Rogożę i Kurzawę, którzy zwykłe startują w wadze średniej, otrzymujemy całą plejadę znakomitych zawodników z szansami na sukcesy międzynarodowe.
Kategoria 90 kg
Aż 13 zawodników wystartowało w tej kategori, a i tak zabrakło kilku naljepszych.
Wyścig po złoty medal wygrał Mariusz STRZELIŃSKI, który chyba stworzony jest do startów w tej wadze. Drugie miejsce przypadło Sławomirowi ROGOŻY, a trzecie Andrzejowi MASZEWSKIEMU z Łodzi, któremu zabrakło ostrzejszej definicji, aby walczyć o srebro. Do brze przygotowany Grzegorz GAŁĘZOWSKI: był w stanie wywalczyć jedynie czwarte miejsce.
Kategoria powyżej 90 kg
Tylko siedmiu superciężkich wystartowało w Sosnowcu. Zabrakło Jabłońskiego (choroba), Cicheckiego, Dobka, Noła i Szymca. Lista nieobecnych mogłaby być dłuższa niż lista startujących. Jednogłośnie wygrał piąty zawodnik ubiegłorocznych zawodów, Adam SALWANOWICZ. Srebrny medal dostał się Arkadiuszowi SZYDERSKIEMU, a brązowy Markowi SZCZEPANIAKOWI.
Kategoria Open
Rywalizacja toczyła się pomiędzy Strzelińskim a Ślusarzem. Siedmiu sędziów opowiedziało się za STRZELIŃSKIM, a dwóch za ŚLUSARZEM. Na dalszych pozycjach znaleźli się: ROGOŻA, SZCZOTKA. WRÓBEL, a więc „etatowi” reprezentanci na mistrzostwa kontynentu. Ostatecznie ta piątka została powołana do kadry na Mistrzostwa Europy w Belgradzie.
W rezerwie pozostali: Andrzej Maszewski,
Adam Salwanowicz, Piotr Grębowski i Marek Borowicz. Mogliby oni utworzyć całkiem | niezłą drugą reprezentację, co najlepiej 1 świadczy o sile naszej kulturystyki. Jest to optymistyczne, a przecież jeszcze nie tak dawno trudno było „uzbierać” komplet zawodników do pierwszej drużyny.
Zawsze używam: http://www.dso.pl/dream-tan-bronzer-selftanning-spray-236-ml-p-2502.html
Już po wstępnych zgłoszeniach okazało się, że ilość przechodzi w jakość. Słabsi zawodnicy wybierają raczej starty w imprezach regionalnych, których ostatnio jest coraz więcej. Natomiast czołówka stawiła się w Sosnowcu prawie w komplecie, walcząc o tytuły mistrzów kraju i miejsce w reprezentacji na Mistrzostwa Europy w Belgradzie, zaplanowane w następny weekend po Sosnowcu.
Kategoria 65 kg
Tylko czterech zawodników stanęło do boju w tej „super lekkiej” wadze, ale trzech spośród nich to bardzo utytułowani kulturyści, a Jan Wyduch i Piotr Grębowski sięgali już po tytuły mistrza Polski. Tym razem rozegrali oni pojedynek na szczycie o złoty medal.
Był to w zasadzie pojedynek pomiędzy „super rzeźbą", jaką prezentował Wyduch, a „superproporcjami’ z jakich znany jest Grębowski W efekcie złoty medal wywalczył Piotr GRĘBOWSKI, drugi był WYDUCH, a trzeci - weteran Gabriel KU-ECKI, który nadal wspaniale potrafi zapanować nad swoim ciałem.
Kategoria 71 kg
Siedmiu zawodników rywalizowało o medale w tej kategorii, a wśród nich dwaj byli mistrzowie: Jerzy Wiśniewski i Paweł Pawłowicz, który bronił tytułu z roku poprzedniego. Obrona się powiodła i kulturysta z Żyrardowa wygrał z przewagą 10 punktów.
Na szczególne słowa uznania zasłużył Paweł MAŁEK z Radomia, który zdobył srebrny medal. Przez ostatnie dwa lata zdecydowanie poprawił swoją sylwetkę, rozbudował umięśnienie i nadał mu wysoką jakość. Na trzecim miejscu znalazł się weteran Jerzy WIŚNIEWSKI z Głogowa, który nadal imponuje umięśnieniem górnej połowy ciała.
Roland Cziurlok: Jestem już na drugich z kolei Mistrzostwach Polski i z przyjemnością stwierdzam, że poziom polskiej kulturystyki stale się podnosi. Macie już kilku obiecujących zawodników, którzy jeśli tylko będą solidnie trenować na pewno będą doskonałymi kulturystami. W tegorocznych mistrzostwach najsilniejszą kategorią jest ta do 90 kg, praktycznie cała finałowa szóstka może śmiało startować na Mistrzostwach Europy.
Tydzień po Mistrzostwach Polski w Belgradzie zostały rozwiązane Mistrzostwa Europy. Występ naszer reprezentacji był nad wyraz udany. Mariusz Strze-liński zajął III miejsce w kategorii do 90 kg, Bogdan Wróbel IV miejsce w kategorii do 75 kg, Bogdan Szczotka IV miejsce w kategorii do 80 kg, natomiast Sławomir Rogoża VII miejsce w kategorii do 80 kg.
Kategoria 75 kg
Ośmiu zawodników zapisało się na listę startową tej kategorii. Tytułu mistrza bronił Bogdan WRÓBEL i czynił to skutecznie. Drugi był Mieczysław NOWACKI, a trzeci Grzegorz OZGA z Częstochowy, prezentując ładnie rozbudowane umięśnienie tułowia przy nieco słabo dopracowanych nogach.
Paweł Brzózka: Mistrzostwa Polski obserwuję już od wielu lat i twierdzę, że zawodnicy przyjeżdżają coraz lepiej przygotowani.
Nie widuje się już zawodników, których występ mógłby być żenujący dla oglądających.
Największe wrażenie na mnie I zrobili Strzeliński, Ślusarz, Szczotka oraz Salwanowicz, z którego polska kulturysty-R ka może mieć duży pożytek. Zawodnik ten I posiada dobre proporcje kostne i niezłe umięśnienie. Jeżeli zwiększy swoją masę p mięśniową, doda do tego jeszcze dobrą definicję, to śmiało może konkurować z najlepszymi.
Piotr Głuchowski: W kategorii wagowej do 90 kg mamy sześciu zawodników europejskiego formatu. Różnice pomiędzy nimi są naprawdę niewielkie, co powinno cieszyć trenera reprezentacji Polski. Również i w kategorii do 80 kg Borowicz, Ślusarz i Szczotka prezentują wyrównany poziom. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o zawodnikach pozostałych kategorii. Przyznam, że trochę mnie zawiedli.
Kategoria 80 kg
Rywalizacja w tej wadze została mocno wypaczona przez to, że dwóch bardzo dobrych zawodników (Rogoża i Kurzawa) miało lekką nadwagę (81,3 kg) i musieli oni startować w wyższej kategorii. Niezależnie od tego faktem jest, że pierwsza trójka w tej kategorii reprezentuje już poziom międzynarodowy. Marian ŚLUSARZ, mistrz Polski i wicemistrz Europy sprzed dwóch lat zademonstrował arcymistrzowską formę i zdecydowanie wygrał. Srebrny medal zdobył (podobnie jak w roku ubiegłym, ale w wadze 75 kg) Bogdan SZCZOTKA, zawodnik o wspaniałych proporcjach i rozwiniętym umięśnieniu. Trzeci był - również doskonale przygotowany - Marek Borowicz.
Jest to jedna z najsilniej obsadzonych kategorii w Polsce. Dodając do tego Rogożę i Kurzawę, którzy zwykłe startują w wadze średniej, otrzymujemy całą plejadę znakomitych zawodników z szansami na sukcesy międzynarodowe.
Kategoria 90 kg
Aż 13 zawodników wystartowało w tej kategori, a i tak zabrakło kilku naljepszych.
Wyścig po złoty medal wygrał Mariusz STRZELIŃSKI, który chyba stworzony jest do startów w tej wadze. Drugie miejsce przypadło Sławomirowi ROGOŻY, a trzecie Andrzejowi MASZEWSKIEMU z Łodzi, któremu zabrakło ostrzejszej definicji, aby walczyć o srebro. Do brze przygotowany Grzegorz GAŁĘZOWSKI: był w stanie wywalczyć jedynie czwarte miejsce.
Kategoria powyżej 90 kg
Tylko siedmiu superciężkich wystartowało w Sosnowcu. Zabrakło Jabłońskiego (choroba), Cicheckiego, Dobka, Noła i Szymca. Lista nieobecnych mogłaby być dłuższa niż lista startujących. Jednogłośnie wygrał piąty zawodnik ubiegłorocznych zawodów, Adam SALWANOWICZ. Srebrny medal dostał się Arkadiuszowi SZYDERSKIEMU, a brązowy Markowi SZCZEPANIAKOWI.
Kategoria Open
Rywalizacja toczyła się pomiędzy Strzelińskim a Ślusarzem. Siedmiu sędziów opowiedziało się za STRZELIŃSKIM, a dwóch za ŚLUSARZEM. Na dalszych pozycjach znaleźli się: ROGOŻA, SZCZOTKA. WRÓBEL, a więc „etatowi” reprezentanci na mistrzostwa kontynentu. Ostatecznie ta piątka została powołana do kadry na Mistrzostwa Europy w Belgradzie.
W rezerwie pozostali: Andrzej Maszewski,
Adam Salwanowicz, Piotr Grębowski i Marek Borowicz. Mogliby oni utworzyć całkiem | niezłą drugą reprezentację, co najlepiej 1 świadczy o sile naszej kulturystyki. Jest to optymistyczne, a przecież jeszcze nie tak dawno trudno było „uzbierać” komplet zawodników do pierwszej drużyny.
Zawsze używam: http://www.dso.pl/dream-tan-bronzer-selftanning-spray-236-ml-p-2502.html
piątek, 23 stycznia 2015
TRENING PO WAKACJACH
Okres urlopów i wakacji ma się ku końcowi, najwyższa więc pora pomyśleć o wznowieniu treningów. Mam nadzieję, że większość z Was nie leżała przysłowiowym .bykiem", ale łączyła wypoczynek z różnymi formami rekreacji. Zapewniam, że tym ostatnim ponowne wdrożenie się w treningowy kierat przyjdzie stosunkowo łatwo. Sądzę jednak, że część wypoczywających zwyczajowo oddawała się błogiemu wygrzewaniu w słońcu w pozycji horyzontalnej i do nich przede wszystkim adresowane będą poniższe wskazówki. Ta druga forma wypoczynku wyszła na zdrowie tylko tym, którzy przed wakacjami nabawili się większych bądź mniejszych urazów lub kontuzji, albo wprowadzili swoje mięśnie w stan przetrenowania. Tym ów odpoczynek na pewno wyszedł na zdrowie, chociaż na przyszłość radzę im więcej ruchu. Przyszłość to coś dalekiego i łatwo sobie dziś obiecywać, ale jest jak jest i coś z tym zrobić trzeba W kategorii żartu rzecz ujmując - nie patrzeć w lustro, a jeżeli już nam się to przydarzy, nie popadać w panikę. Przyjrzeć się, ocenić straty i z rozmysłem wziąć się do ich odbudowy. Pamiętajmy, że Krakowa też nie zbudowano od razu. Zatem nic szybko, nic na siłę, wszystko zgodnie z rozsądnie opracowanym planem. Przed sporządzeniem planu zapoznajmy się z tym, co w tej sprawie ma nam do przekazania wielokrotny mistrz Polski w kulturystyce i trójboju siłowym, a aktualnie trener reprezentacji Polski w kulturystyce, Paweł Fillebom.
Zdaniem Pawła, jeżeli przerwa trwała około dwóch miesięcy, to mięśnie nasze zdążyły się już odzwyczaić od ćwiczeń. Dlatego też wznowienie sezonu kulturystycznego powinniśmy rozpocząć podobnie jak kuturyści początkujący, ale tylko wznowienie. Treningi przeprowadzamy trzy razy w tygodniu, np. w poniedziałki, środy i piątki. Na każdym wykonujemy po jednym ćwiczeniu na grupę mięśniową. Wyjątek stanowią te grupy mięśniowe, w skład których wchodzą oddzielne mięśnie, np. uda (mięśnie dwugłowe i czworogłowe), ramiona (mięśnie dwugłowe i trójkowe). W takich przypadkach wykonujemy po jednym ćwiczeniu na każdy z mięśni. Wykonujemy po 4 serie i po 12 powtórzeń w każdej serii.
Paweł radzi dobierać ciężar w taki sposób, aby po wykonaniu owych 12 powtórzeń, zostawała nam rezerwa siły na wykonanie kolejnych czterech. Żartobliwie mówiąc 12 + 4 w pamięci. Ciężar ten trzeba zwiększać niemal z treningu na trening, ale czyńmy to z wyjątkową rozwagą. W innym przypadku doskwierać nam może nadmiar produktów ubocznych spalania, tak zwanych zakwasów.
W taki sposób powinniśmy ćwiczyć do 4 tygodni. Czytelnym miernikiem długości trwania tego okresu treningów będzie dojście do ciężarów zbliżonych do tych, na jakich ćwiczyliśmy przed wakacjami. Już tylko dla formalności powtórzę, że przed każdym treningiem musimy obowiązkowo przeprawa-dzić solidną rozgrzewkę, przeplataną ćwiczeniami rozciągającymi Następny etap to już przejście na nasz normalny system treningowy, czyli Panowie do Jderatu”.
Z obserwacji Pawła wynika, że są tacy ćwiczący, którzy po wakacjach czy innej dłuższej przerwie w treningach lubią sprawdzać swoje aktualne możliwości. Jest to duży błąd. Takie sprawdzanie się przynosi samo zło. Fizycznie może prowadzić do urazów lub kontuzji, zaś psychicznie do zniechęcenia.
Długa przerwa w treningach zawsze działa na nasze mięśnie destrukcyjnie, redukując i to niekiedy znacznie ich możliwości. A to może rodzić rozczarowania. Zatem - nie tylko nie patrzeć w lustro, ale i nie sprawdzać się. Oprócz prawidłowego wchodzenia w intensywny trening, bardzo istotne jest też przejście na normalne odżywianie. Podczas wakacji na ogół nie zwracamy większej uwagi na to, co jemy. Często nasze posiłki są przypadkowe i uzależnione od tego, gdzie akurat jesteśmy. Taka nieuregulowana i przypadkowa dieta sprzyja również obniżeniu naszej formy. Z tego względu należy jak najszybciej przejść na dietę typową dla kulturystów, tym bardziej, że jest ona zdrowa i zapewnia organizmowi wszystkie, a co najmniej większość niezbędnych składników odżywczych.
Zdaniem Pawła, wraz z rozpoczęciem treningów, a nawet wcześniej, należy powrócić do sposobu odżywiania się sprzed wakacji. Przy komponowaniu diety należy brać pod uwagę stopniowe narastanie jej „mocy”. Jeżeli chodzi o wspomaganie, przez pierwszy okres ćwiczeń trzeba serwować sobie zwłaszcza witaminy i minerały. Dopiero po przejściu do treningów intensywnych, wskazane jest uzupełnianie diety odżywkami i suplementami. Ze swej strony zwracam uwagę zwłaszcza na aminokwasy.
Już od pierwszych treningów Paweł zaleca ćwiczenia podstawowe przy wykorzystaniu wolnych ciężarów (sztanga, sztangielki). Ćwiczenia wolnymi ciężarami, w odróżnieniu od ćwiczeń na maszynach bądź izolowanych, angażują znacznie więcej włókien mięśniowych, a to przecież ich rozrost decyduje właściwie o wszystkim. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza wtedy, kiedy zależy nam na stosunkowo szybkim odzyskaniu masy mięśniowej i siły, a w takiej sytuacji znajdziemy się po wakacjach.
Polecam po wakacjach:
Aminokwasy: http://www.dso.pl/dymatize-nutrition-super-amino-6000-p-6452.html
HMB : http://www.dso.pl/trec-hmb-liquid-100-ml-p-647.html
Batony: http://www.dso.pl/olimp-baton-matrix-pro-32-80-g-waniliowy-p-1386.html
Napoje izotoniczne: http://www.dso.pl/weider-fresh-concentrate-power-energy-1000-p-6503.html
Spalacze tłuszczu: http://www.dso.pl/universal-super-cuts-3-130-tab-p-1247.html
Po treningu : http://www.dso.pl/fire-snake-remedy-recovery-matrix-p-5654.html
Zdaniem Pawła, jeżeli przerwa trwała około dwóch miesięcy, to mięśnie nasze zdążyły się już odzwyczaić od ćwiczeń. Dlatego też wznowienie sezonu kulturystycznego powinniśmy rozpocząć podobnie jak kuturyści początkujący, ale tylko wznowienie. Treningi przeprowadzamy trzy razy w tygodniu, np. w poniedziałki, środy i piątki. Na każdym wykonujemy po jednym ćwiczeniu na grupę mięśniową. Wyjątek stanowią te grupy mięśniowe, w skład których wchodzą oddzielne mięśnie, np. uda (mięśnie dwugłowe i czworogłowe), ramiona (mięśnie dwugłowe i trójkowe). W takich przypadkach wykonujemy po jednym ćwiczeniu na każdy z mięśni. Wykonujemy po 4 serie i po 12 powtórzeń w każdej serii.
Paweł radzi dobierać ciężar w taki sposób, aby po wykonaniu owych 12 powtórzeń, zostawała nam rezerwa siły na wykonanie kolejnych czterech. Żartobliwie mówiąc 12 + 4 w pamięci. Ciężar ten trzeba zwiększać niemal z treningu na trening, ale czyńmy to z wyjątkową rozwagą. W innym przypadku doskwierać nam może nadmiar produktów ubocznych spalania, tak zwanych zakwasów.
W taki sposób powinniśmy ćwiczyć do 4 tygodni. Czytelnym miernikiem długości trwania tego okresu treningów będzie dojście do ciężarów zbliżonych do tych, na jakich ćwiczyliśmy przed wakacjami. Już tylko dla formalności powtórzę, że przed każdym treningiem musimy obowiązkowo przeprawa-dzić solidną rozgrzewkę, przeplataną ćwiczeniami rozciągającymi Następny etap to już przejście na nasz normalny system treningowy, czyli Panowie do Jderatu”.
Z obserwacji Pawła wynika, że są tacy ćwiczący, którzy po wakacjach czy innej dłuższej przerwie w treningach lubią sprawdzać swoje aktualne możliwości. Jest to duży błąd. Takie sprawdzanie się przynosi samo zło. Fizycznie może prowadzić do urazów lub kontuzji, zaś psychicznie do zniechęcenia.
Długa przerwa w treningach zawsze działa na nasze mięśnie destrukcyjnie, redukując i to niekiedy znacznie ich możliwości. A to może rodzić rozczarowania. Zatem - nie tylko nie patrzeć w lustro, ale i nie sprawdzać się. Oprócz prawidłowego wchodzenia w intensywny trening, bardzo istotne jest też przejście na normalne odżywianie. Podczas wakacji na ogół nie zwracamy większej uwagi na to, co jemy. Często nasze posiłki są przypadkowe i uzależnione od tego, gdzie akurat jesteśmy. Taka nieuregulowana i przypadkowa dieta sprzyja również obniżeniu naszej formy. Z tego względu należy jak najszybciej przejść na dietę typową dla kulturystów, tym bardziej, że jest ona zdrowa i zapewnia organizmowi wszystkie, a co najmniej większość niezbędnych składników odżywczych.
Zdaniem Pawła, wraz z rozpoczęciem treningów, a nawet wcześniej, należy powrócić do sposobu odżywiania się sprzed wakacji. Przy komponowaniu diety należy brać pod uwagę stopniowe narastanie jej „mocy”. Jeżeli chodzi o wspomaganie, przez pierwszy okres ćwiczeń trzeba serwować sobie zwłaszcza witaminy i minerały. Dopiero po przejściu do treningów intensywnych, wskazane jest uzupełnianie diety odżywkami i suplementami. Ze swej strony zwracam uwagę zwłaszcza na aminokwasy.
Już od pierwszych treningów Paweł zaleca ćwiczenia podstawowe przy wykorzystaniu wolnych ciężarów (sztanga, sztangielki). Ćwiczenia wolnymi ciężarami, w odróżnieniu od ćwiczeń na maszynach bądź izolowanych, angażują znacznie więcej włókien mięśniowych, a to przecież ich rozrost decyduje właściwie o wszystkim. Ma to ogromne znaczenie zwłaszcza wtedy, kiedy zależy nam na stosunkowo szybkim odzyskaniu masy mięśniowej i siły, a w takiej sytuacji znajdziemy się po wakacjach.
Polecam po wakacjach:
Aminokwasy: http://www.dso.pl/dymatize-nutrition-super-amino-6000-p-6452.html
HMB : http://www.dso.pl/trec-hmb-liquid-100-ml-p-647.html
Batony: http://www.dso.pl/olimp-baton-matrix-pro-32-80-g-waniliowy-p-1386.html
Napoje izotoniczne: http://www.dso.pl/weider-fresh-concentrate-power-energy-1000-p-6503.html
Spalacze tłuszczu: http://www.dso.pl/universal-super-cuts-3-130-tab-p-1247.html
Po treningu : http://www.dso.pl/fire-snake-remedy-recovery-matrix-p-5654.html
Wyciskanie sztangi zza karku
Jest to jedno z lepszych - jeżeli nie najlepsze, ćwiczenie na rozwój mięśni naramiennych. Wykonywane prawidłowo przynosi dobre i szybkie efekty, zaś nieprawidłowo grozi kłopotami z kręgosłupem i możliwością kontuzji. Z tego też względu, zanim rozpoczniemy wyciskać sztangę, powinniśmy starannie dobrać ciężar i zająć prawidłową pozycję. Wyciskanie sztangi zza karku, możemy wykonywać w pozycji stojącej lub siedzącej. Pozycja siedząca. Siedzimy okrakiem na ławce, nogi ugięte w kolanach, stopy cofnięte do tyłu tak, aby kąt między udami a podudziami był mniejszy niż 90 stopni, tułów wyprostowany, klatka piersiowa wypchnięta do przodu, biodra cofnięte nieco do tyłu. Gryf sztangi spoczywa na mięśniu czworogłowym nieco niżej od górnej linii barków, ręce w średnim uchwycie odchylone do tyłu, łokcie skierowane w dół. Ciężar dobieramy taki, przy którym możemy w sposób kontrolowany i prawidłowy wykonać założoną ilość powtórzeń w serii. Kontrola to nic innego jak stałe panowanie nad sztangą.
W czasie ruchu sztangi w górę i w dół należy zwrócić uwagę na to, aby poruszała się ona w płaszczyźnie maksymalnie zbliżonej do pionu.
Błędem popełnianym przez wielu ćwiczących jest wykonywanie ruchów niepełnych (zdjęcie obok). Ćwiczący zamiast opuszczać sztangę maksymalnie w dół (do zetknięcia się jej z mięśniem czworobocznym) opuszcza ją np. do połowy głowy. Pozwala to wyciskać większy ciężar, ale ogranicza rozwój mięśni naramiennych. Pozycja stojąca ma tę zaletę, że w czasie ćwiczenia dużymi ciężarami, możemy - oczywiście tylko wtedy, kiedy takie są założenia treningowe - wykonywać ruchy oszukane. Sposób wykonywania takich ruchów polega na tym, że wtedy kiedy sztanga spoczywa na górnej części mięśni czworobocznych uginamy lekko nogi w kolanach a następnie szybko je prostujemy nadając sztandze pewną prędkość początkową. Ułatwia to przeprowadzenie sztangi przez pierwszy odcinek drogi. Jeżeli ćwicząc w pozycji stojącej mamy problemy z utrzymaniem równowagi, można jedną nogę wysunąć nieco do przodu.
Może się zdarzyć, że przy ćwiczeniu poczujemy ból w okolicy barków lub kręgosłupa. W takim przypadku jest tylko jedna rada - natychmiast przerwać ćwiczenie. Jego kontynuowanie może jedynie sprawę pogorszyć.
Wskazane odżywki wg mnie:
Kreatyna - http://www.dso.pl/olimp-creatine-mono-power-xplode-p-6269.html
BCAA - http://www.dso.pl/fitness-authority-bcaa-core-p-5876.html
Glutamina - http://www.dso.pl/multipower-professional-lglutamine-300-g-p-1503.html
Węglowodany - http://www.dso.pl/fitness-authority-vitarade-vitargo-1000-folia-p-5130.html
W czasie ruchu sztangi w górę i w dół należy zwrócić uwagę na to, aby poruszała się ona w płaszczyźnie maksymalnie zbliżonej do pionu.
Błędem popełnianym przez wielu ćwiczących jest wykonywanie ruchów niepełnych (zdjęcie obok). Ćwiczący zamiast opuszczać sztangę maksymalnie w dół (do zetknięcia się jej z mięśniem czworobocznym) opuszcza ją np. do połowy głowy. Pozwala to wyciskać większy ciężar, ale ogranicza rozwój mięśni naramiennych. Pozycja stojąca ma tę zaletę, że w czasie ćwiczenia dużymi ciężarami, możemy - oczywiście tylko wtedy, kiedy takie są założenia treningowe - wykonywać ruchy oszukane. Sposób wykonywania takich ruchów polega na tym, że wtedy kiedy sztanga spoczywa na górnej części mięśni czworobocznych uginamy lekko nogi w kolanach a następnie szybko je prostujemy nadając sztandze pewną prędkość początkową. Ułatwia to przeprowadzenie sztangi przez pierwszy odcinek drogi. Jeżeli ćwicząc w pozycji stojącej mamy problemy z utrzymaniem równowagi, można jedną nogę wysunąć nieco do przodu.
Może się zdarzyć, że przy ćwiczeniu poczujemy ból w okolicy barków lub kręgosłupa. W takim przypadku jest tylko jedna rada - natychmiast przerwać ćwiczenie. Jego kontynuowanie może jedynie sprawę pogorszyć.
Wskazane odżywki wg mnie:
Kreatyna - http://www.dso.pl/olimp-creatine-mono-power-xplode-p-6269.html
BCAA - http://www.dso.pl/fitness-authority-bcaa-core-p-5876.html
Glutamina - http://www.dso.pl/multipower-professional-lglutamine-300-g-p-1503.html
Węglowodany - http://www.dso.pl/fitness-authority-vitarade-vitargo-1000-folia-p-5130.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)





